Kandydat powiązany z neonazistowską partią przegrał wybory burmistrza w Nadrenii Północnej-Westfalii różnicą kilku punktów procentowych — co, rzecz jasna, zostało odnotowane jako przegrana. Tymczasem prawdziwa decyzja, co z tym wynikiem zrobić, zapadła nie w tym miasteczku, lecz kilka dni wcześniej w strukturach AfD w Berlinie. Frakcja już teraz przygotowuje narrację na jesienne wybory landowe: nie porażka w drugiej turze, lecz sam fakt drugiej tury jest komunikatem. Wynik zostanie umieszczony w serii danych pokazujących „normalizację” — i to słowo, wypowiedziane przez rzecznika AfD bez cudzysłowu, wzbudza większe emocje niż jakikolwiek artykuł wstępny.

CDU stoi przed wyzwaniem trudniejszym niż blokowanie kandydatów skrajnej prawicy. Lokalne struktury partii w kilku wschodnich landach nieoficjalnie debatują, czy koalicja techniczna z AfD na poziomie gminy to wciąż tabu. NYT zauważa wprost, że głosowanie na skrajną prawicę przestało być społecznie napiętnowane — i ten sygnał jest ważniejszy niż sam wynik wyborów. W ciągu tygodnia w co najmniej jednej radzie miejskiej we wschodnich Niemczech AfD otrzyma poparcie od lokalnych radnych CDU przy głosowaniu proceduralnym. Nikt nie wyda komunikatu. Protokół z posiedzenia trafi do archiwum.