W Suvie przed rządową Komisją Konstytucyjną były przywódca zamachu z 2000 roku, George Speight, zażądał usunięcia z ustawy zasadniczej przepisów o immunitecie dla sprawców przewrotów. Po 24 latach więzienia oświadczył, że bez przyznania się do winy nie ma pojednania. Komisja wysłuchała, podziękowała i zapowiedziała dalsze konsultacje.

Od tej chwili zacznie się cicha sztafeta. Komisja przekaże sprawę rządowi jako wymagającą decyzji politycznej. Rząd wskaże na TRC, która pozbawiona jest mocy sprawczej. TRC poprosi o opinię konstytucjonalistów. W ciągu dwóch tygodni nikt nie podejmie tematu, za to każdy ogłosi, że sprawa wykracza poza jego kompetencje.

Ostatnie słowo będzie należeć do armii – głównego beneficjenta immunitetu. Pod koniec lipca jednostki w regionie Suvy rozpoczną rutynowe ćwiczenia, bez żadnego komunikatu i politycznego rozgłosu. Wystarczy sama ich obecność. Instytucje najszybciej mobilizują się bowiem nie po to, by działać, lecz po to, by nie robić niczego – a fidżyjskie koszary doskonale znają tę lekcję od dekad.