Hakerzy z grupy UNC1151, najprawdopodobniej powiązani z białoruskim reżimem, prowadzą masowe ataki phishingowe na użytkowników Gmaila, omijające zabezpieczenia SMS. Zespół CERT Polska ostrzega przed kampanią. Cel wydaje się rozproszony — ale logika drugiego dna podpowiada, że w sieć trafiła konkretna osoba.
Wszystko wskazuje na emerytowanego dyplomatę, który w połowie lat 90. negocjował z Mińskiem umowy o małym ruchu granicznym. Jego prywatna skrzynka Gmail, nigdy niezgłoszona do systemów rządowych, zawiera półoficjalną korespondencję z byłym białoruskim odpowiednikiem. Obaj panowie przez dekady przekazywali sobie nieoficjalne sygnały między stolicami. Kanał był wygodny — i nigdy nie został formalnie zamknięty.
Białoruski wywiad od dawna o tym wiedział. W ciągu trzech tygodni fragmenty korespondencji wyciekną na prokremlowski kanał Telegramu, stawiając polskie MSZ przed pytaniem: dlaczego nieformalna linia z reżimem Łukaszenki funkcjonowała trzydzieści lat bez nadzoru? Wewnętrzne dochodzenie resortu wskaże na ustne uzgodnienie z 1997 roku — spisane na marginesie notatki służbowej, której nikt nigdy nie archiwizował.
