W piątek gwałtowne burze przeszły nad Wielkopolską, Dolnym Śląskiem i Ziemią Lubuską. Zalane drogi, piwnice, ulice. TVN24 informuje, że zgłoszenia wciąż wpływają — co w języku służb oznacza, że bilans strat jest wciąż otwarty.

Tu zaczyna się mechanizm. Tryb klęski żywiołowej wymaga wniosku gminy do wojewody, decyzji wojewody, a następnie rozporządzenia Rady Ministrów — i każdy z tych kroków ma własny termin, własne biurko i własny formularz. Gminy, które poniosły największe straty, złożą wnioski niezwłocznie. Gminy, które poniosły straty umiarkowane, złożą wnioski po naradzie z prawnikiem. Gminy, które strat nie poniosły, złożą wnioski dla bezpieczeństwa. Całkiem prawdopodobne, że w ciągu dwóch, trzech tygodni co najmniej jeden powiat uzyska status obszaru klęski żywiołowej — nie dlatego, że szkody na to wskazują, lecz dlatego, że formularz na to pozwala, termin nie minął, a nikt w urzędzie nie ma interesu w odrzuceniu wniosku przed wyborami samorządowymi.

Konsekwencja proceduralna jest konkretna: środki z Funduszu Solidarności zostaną zablokowane na etapie weryfikacji przez regionalną izbę obrachunkową, bo co najmniej jedna gmina złoży dokumentację niezgodną z rozporządzeniem z 2022 roku w sprawie szczegółowych warunków realizacji świadczeń — i wypłata dla faktycznie poszkodowanych opóźni się o kilka tygodni względem prognozowanego terminu.