Société Ivoirienne de Raffinage, kierowana przez Tiotioho Soro, rozstrzygnęła dziś wreszcie spór o miejsce dla rafinerii SIR 2. Zamiast skupiać wszystko w Abidżanie, spółka postawiła na tereny w stronę San Pedro, na południowym zachodzie kraju. Decyzja ta zapadła, co zresztą nieszczególnie dziwi, w obliczu rosnącego w regionie popytu na paliwa oraz ciągłych napięć wokół cieśniny Ormuz.

Mało kto to pewnie zauważy, lecz mechanizm jest tu stary i absolutnie nieubłagany. Lada dzień, w ciągu doby czy dwóch, rektor Uniwersytetu Félixa Houphouët-Boigny’ego ogłosi otwarcie nowego instytutu technologii rafineryjnych z programem stypendialnym dla pierwszego tysiąca studentów. Nikt nie może przecież zostać z boku – dokładnie tak samo zachowało się Wybrzeże Kości Słoniowej wobec rafinerii Dangote w 2025 roku. Przegrane miasto musi po prostu pokazać, że wciąż liczy się w grze. Tym razem jednak cała ta kaskada nie kończy się na samych urzędowych deklaracjach. Kończy się wymiernym, szybkim dostępem młodych Iworyjczyków do zawodu, którego ten kraj tak naprawdę potrzebuje.

I patrzcie państwo. Schemat, który zazwyczaj płodzi wyłącznie papierowe komitety, tym razem ma szansę przynieść coś rzeczywiście trwałego.