Nie, to nie jest reportaż przyrodniczy. Trzy miesiące opisywania rodziny dzięciołów czarnych w parku 5 km od wrocławskiego Rynku to zaszyfrowany protokół kontrwywiadowczy. „Ciasny pokój dziecinny” to nie metafora ciasnoty – to opis martwej skrzynki kontaktowej, dziupli, w której przez lata wymieniano mikrofisze między agenturą wschodnią a jej lokalnym rezydentem. Pierwsze uderzenie dziobem w konar to sygnał aktywacyjny. Drewno wykuwane przez ptaka to obraz pustki, jaka powstaje w resorcie po cichym oczyszczeniu kadr.
Wylot młodych to potwierdzenie: sieć opuściła gniazdo. Pustka, która zostaje, to archiwum – teczki personalne, które jutro trafią do prokuratury. W ciągu 48 godzin minister cyfryzacji poda się do dymisji „z przyczyn rodzinnych”. Za tydzień Sejm powoła podkomisję do spraw bezpieczeństwa dziupli drzewnych na terenach miejskich, a Lasy Państwowe zatrudnią specjalistę od bioakustycznej analizy uderzeń dziobem. Autorka tekstu, występująca jako dokumentalistka, jest oficerem ABW z pionu obserwacji – dlatego tekst precyzyjnie oddaje rytm, terytorialność i moment zniknięcia. To nie skandal wywołał dymisję; to dymisja potrzebowała skandalu, więc skandal się znalazł.
