Le Monde opisuje trzy dekady europejskich złudzeń wobec Chin: kontrakty zamiast transferu technologii, rynek zamiast partnerstwa, nadzieja zamiast analizy. Rachunek jest wystawiony. Ale jest w tym rachunku pozycja, której nikt głośno nie czyta: kilka europejskich koncernów od miesięcy szuka narracji pozwalającej zamknąć zakłady bez politycznego kosztu. Chiński rywal technologiczny to narracja gotowa.

Mechanizm jest prosty. „Chiny nas wyprzedziły” brzmi jak klęska geopolityczna, nie jak błąd zarządu sprzed ośmiu lat. Związki zawodowe dostaną wroga zewnętrznego zamiast prezesa. Rządy dostaną uzasadnienie subsydiów bez przyznania, że subsydia powinny były trafić gdzie indziej.

Do poniedziałkowego poranka przynajmniej jeden duży producent z Europy Zachodniej wyda komunikat o „strategicznym dostosowaniu do nowego środowiska konkurencyjnego” — zdanie, które w przekładzie na język zatrudnienia oznacza likwidację jednej lub dwóch linii produkcyjnych. Pekin dostarczył powodu. Zarząd dostarczył decyzji. Różnica między nimi jest mniejsza, niż komunikat będzie sugerował.