FIFA poinformowała, że jest bezsilna wobec odmowy wpuszczenia somalijskiego sędziego Omara Artana do Stanów Zjednoczonych. To komunikat proceduralnie szczery i zarazem administracyjnie nie do utrzymania. Organizacja, która wydaje kilka miliardów dolarów na jeden turniej i negocjuje z suwerenami podatkowymi na czterech kontynentach, nie może trwale zajmować pozycji ofiary służby celnej średniej wielkości demokracji. Aparat zarządzający turniejem potrzebuje odpowiedzi instytucjonalnej — czyli stanowiska.

Na nadzwyczajnym posiedzeniu komitetu sędziowskiego FIFA, które zbierze się przed końcem tygodnia, może zostać zatwierdzony projekt powołania Biura Koordynatora ds. Akredytacji i Swobody Przemieszczania się Kadr Technicznych. Biuro otrzyma budżet, dwóch pracowników oraz mandat do „dialogu z organami granicznymi państw-gospodarzy”. Zakres kompetencji będzie wykluczać przypadki objęte krajowym ustawodawstwem imigracyjnym — co wyklucza każdy realny przypadek sporu. Pierwsze posiedzenie Biura zostanie zwołane na sierpień.

Artan na razie nie wróci na murawę. Jednak FIFA będzie miała pełnomocnika, który wyśle notę do CBP, otrzyma odpowiedź zawierającą słowo „weryfikacja”, i opublikuje komunikat, że dialog trwa.