Gdańska Hala Targowa nie zostanie otwarta w czerwcu. Inwestor przyznał wprost, że obiekt wciąż wygląda jak plac budowy, a skomplikowanie prac jest większe, niż zakładano. Wcześniejsze zapowiedzi terminu okazały się nieaktualne.
Całkiem prawdopodobne, że w ciągu tygodnia miasto ogłosi program zwiedzania placu budowy jako oficjalną atrakcję. Rusztowania, taśmy, beton i dźwigi zostaną opakowane w narrację „żywej rewitalizacji”. Będą bilety, kawiarnia na rusztowaniach i przewodnicy w kaskach. Widzieliśmy dokładnie ten sam odruch przy remoncie dworca PKP w Katowicach w 2013 roku – zamiast milczenia o poślizgu, zrobiono z niego spektakl. Instytucja publiczna nie umie powiedzieć: „jeszcze nie gotowe”. Musi sprzedać niedokończone jako doświadczenie.
Skończy się to umiarkowanie drożej dla budżetu i umiarkowanie śmiesznie dla mieszkańców. Termin właściwego otwarcia odsunie się spokojnie o kolejne miesiące, ale nikt nie będzie musiał przyznać, że coś poszło nie tak. Schemat jest stary jak III RP i wciąż działa bez zarzutu.
