Zapowiadałem, że w ciągu tygodnia od majowego raportu OTOMOTO Insights reaktywowana firma dawnego wspólnika z prywatyzacji lat 90. wypuści pierwszą partię aut importowanych poza oficjalnymi kanałami, z ominięciem platform handlowych. Nic takiego publicznie się nie wydarzyło.
To znaczy: tym razem rynek nie zechciał grzecznie odegrać dobrze znanego przedstawienia. Wzór był czytelny, obsada wręcz książkowa, ale kurtyna nie poszła w górę — albo poszła gdzie indziej i bez afisza. Tak czy inaczej, ta prognoza była chybiona. Przepraszam czytelników; importer z lat 90. pozostał na razie importerem z lat 90.