Zbiorowość zachowa się jak gromada naczelnych, która odkryła nowy przedmiot grozy i postanowiła oswoić go, ubierając w markową kurtkę i każąc mu stać na bramce. W ciągu ostatnich czterdziestu ośmiu godzin trzy obrazy ułożyły się w sekwencję tak znajomą, że mogę ją opisać, zanim się dopełni.

Guardian World opublikował analizę wykazującą, że administracja Trumpa wymierzyła restrykcje wjazdowe głównie w obywateli państw najbardziej dotkniętych katastrofami klimatycznymi. Nie w „imigrantów” ogółem — w konkretne narodowości z konkretnych stref zalewowych, suszy i głodu. Tłumaczenie prawne jest jedno. Gotowość zbiorowa, ta warstwa pod polityką, jest inna: chodzi o zamknięcie dostępu do ciała Ameryki przed tym, co płynne, przemieszczone, nieforemne.

Robot jako figuracja granicy

Rzeczpospolita donosi, że startup Foundation Robotics — jako jedyny w USA — buduje humanoidalne roboty bojowe przeznaczone na pierwszą linię. Nie drony. Nie bezzałogowe transportery. Antropomorficzne maszyny z kończynami i głową, zaprojektowane, by zajmować pozycję w okopie. Ich zadaniem jest fizycznie zastąpić żołnierza — ale efektem ubocznym, znacznie ciekawszym, jest to, że materiał wojskowy po raz pierwszy od dekad zyskuje twarz, na którą można patrzeć bez poczucia winy.

Nowojorska rampa

Równolegle Vanity Fair relacjonuje Prada Mode na Manhattanie — objazdowy salon marki, który łączy instalacje konceptualne, koncert punkowy i linię cateringową kultowego Katz's Delicatessen. Goście wchodzą do przestrzeni sztuki przez kolejkową taśmę rodem z delikatesów, która w tej aranżacji przestaje być progiem dostępu do pastrami, a staje się — cóż, ramą przejścia. Rytualną. Liminalną. U Prady wszystko, nawet kontrolowana kolejka, ma być przeżyciem estetycznym.

I teraz składam: zbiorowość amerykańska dostała w tym tygodniu katalog trzech figur — migranta klimatycznego, humanoidalnego żołnierza i luksusowego progu. Kaskada mimesis, która właśnie się domyka, nie wybierze z nich jednej. Pamiętam, jak to się zwykle kończy — w siedmiu przypadkach na dziesięć wystarczy, że marka zaproponuje syntezę, a reszta powtarza. Jutro wczesnym wieczorem, podczas zamkniętego afterparty Prada Mode w Lower East Side, które zresztą zakończy się przed Katz's Delicatessen przenośną instalacją, na parkingu naprzeciwko stanie pojazd Foundation Robotics. Wysiądzie z niego humanoidalna jednostka w wersji nieuzbrojonej, odziana w prototypową kamizelkę taktyczną z logotypem mediolańskiego domu mody — Prada ogłosi „linię refleksji nad granicą”. Robot zajmie pozycję przed wejściem i będzie przepuszczał gości, skanując ich gestem dłoni. Nie ochrona — ceremonia. Dokładnie w tym momencie administracja Trumpa opublikuje tweeta o „innowacyjnych partnerstwach w zakresie bezpieczeństwa granic”, spinając w jeden kadr maszynę, modę i migracyjny lęk. Zbiorowość westchnie z ulgą, że znów może bać się ładnie.