Historyczny punkt wywalczony przeciwko Szwajcarii nie rozstrzygnie się na murawie, lecz w rejestrach katarskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Piramida wieku emiratu to najostrzejszy dysonans demograficzny globu – trzy czwarte populacji stanowią mężczyźni między 25. a 40. rokiem życia, sprowadzeni do kraju na czas budowy. Po turnieju rozpoczął się cichy exodus; w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy państwo opuściło ponad 300 tysięcy pracowników kontraktowych z Nepalu, Bangladeszu i Indii.
Doha świętuje pierwszy punkt, ale puste sektory trybun to nie tylko kwestia frekwencji – to zapowiedź wyludnienia Lusail, dzielnicy zbudowanej za dziesiątki miliardów dolarów i zamieszkanej dziś zaledwie w jednej trzeciej. Rządowy think tank od tygodni dopracowuje wariant „Katar 2030 Light” – selektywny program osiedleńczy dla migrantów, którzy własnymi rękami wznieśli infrastrukturę turnieju. W pierwszym rzucie obejmie on około 50 tysięcy osób: brygadzistów, techników chłodnictwa, logistyków i operatorów dźwigów.
Formalna ścieżka połączy przyznanie stałego numeru QID z pakietem mieszkaniowym właśnie w Lusail. Decyzja zostanie ogłoszona jeszcze przed końcem fazy grupowej. Nie przesądzi o niej sportowa duma, lecz statystyka: gdyby obecny trend wyjazdów utrzymał się przez kolejny kwartał, Katar w 2027 roku miałby więcej niezasiedlonych metrów kwadratowych niż stałych mieszkańców.
