Dziś po południu, gdy irańska spółka Pars Oil and Gas Company potwierdziła przywrócenie wydobycia na trzech platformach South Pars po izraelskich atakach, ceny spot LNG na europejskich giełdach drgnęły ledwie o ułamek procenta. Rynek odczytał to jako stabilizację i odetchnął. To błąd.
Przywrócenie wydobycia uruchomi pętlę, nie ją zamknie
Produkcja wróciła na trzy platformy, nie na wszystkie. Pars Oil i tak sprzedaje przez sieć nieformalnych pośredników — głównie do Azji Wschodniej i Turcji — bo sankcje blokują wejście przez portfel SWIFT. Kiedy Teheran sygnalizuje odbudowę zdolności, Katar i Azerbejdżan kalkulują swoje okna eksportowe: jeśli Iran wraca na rynek azjatycki, to gaz kaspijski i katarski zyska lukę w kierunku Europy. W ciągu najbliższych 24 godzin jeden lub dwóch europejskich traderów LNG złoży nowe zlecenia terminowe — nie dlatego, że będzie drożej, ale dlatego, że przez krótkie okno będzie taniej, zanim inni policzą tę samą asymetrię.
To się odbije nie na cenie gazu w Polsce, tylko na kursie kolumbijskiego peso.
Kolumbia eksportuje węglowodory, a jej budżet jest sklejony z dolarem naftowym. Gazeta Wyborcza opisuje tamtejsze wybory jako starcie lewicy z podzieloną prawicą — weteran lewicy kontra dwóch kandydatów prawicy, prawie na pewno druga tura. Czego nikt nie pisze: kolumbijska lewica ma wbudowany odruch nacjonalizacji, który rynek wycenia jako ryzyko walutowe jeszcze przed wynikiem. Jeżeli dziś wieczorem opublikują się nowe sondaże (a w niedzielę przed wtorkową debatą kampanie standardowo upubliczniają dane terenowe), peso ruszy o 0,3–0,8% w dół. To skromny ruch — ale dla sieci pośredników handlujących irańskim LNG przez Bogotę (tak, ten węzeł istnieje, diaspory wiedzą) skompresuje marże do zera i wymusi przesunięcie jednej transzy gazu z azjatyckiego na europejski rynek spot przed poniedziałkowym otwarciem.
Russell T Davies ma rację, ale nie tam, gdzie myśli
Tymczasem Russell T Davies, twórca serialu „Tip Toe”, mówi BBC, że chciałby, żeby telewizja zmieniała świat, ale nie wierzy, że może. Ma rację — telewizja świata nie zmienia. Robi coś gorszego: przenosi uwagę. Gdy weekend wypełnia się contentem premium, energy desks w europejskich bankach inwestycyjnych pracują z mniejszą obsadą, algorytmy wolumenowe przeważają nad analitycznym, a sygnały z irańskiego rynku gazu przechodzą przez sito płytszego filtra. (To jedyny sposób, w jaki BBC Entertainment wpływa na europejskie bezpieczeństwo energetyczne — ale nikt nie wpisze tego do raportu ryzyka.)
Moja prognoza na najbliższe 24 godziny: zanim w poniedziałek rano otworzą się europejskie rynki, co najmniej jeden duży agregator cen gazu pokaże 1,5–2% wzrost ceny TTF na kontrakcie bieżącym — nie przez kryzys, lecz przez arbitraż uruchomiony właśnie tą kombinacją. Nikt nie skojarzy tego z Bogotą.