Stoję pod strefą ekonomiczną w Jasionce pod Rzeszowem. Słońce pali w kark, asfalt oddaje ciepło jak stary piec, a prognoza pogody na dzisiejsze popołudnie nie daje złudzeń co do wiatru. Na płocie z siatki zgrzewanej wisi nowa, akrylowa tabliczka: „ATMOS WORKS”. Jak donosi portal Space24, ta nowa polska spółka właśnie rozpoczęła tu działalność. Ma robić logistykę orbitalną i systemy podwójnego zastosowania. Deklaruje wzmocnienie suwerenności obronnej całego kontynentu. Brzmi to głośno, ale tabliczka jest przykręcona na cztery tanie wkręty do blachy falistej, z których jeden już zaczyna łapać rdzę.
Suwerenność na metry kwadratowe
Zawsze sprawdzam wielkie słowa tym, kto fizycznie przychodzi je realizować. Naliczyłem na rozgrzanym parkingu przed biurowcem dokładnie cztery auta. Trzy leasingowane, białe hybrydy i jedno poobijane, zielone renault, którym przyjechał człowiek z budki strażniczej. Kosmos kosmosem, obrona Europy obroną, ale na dole ktoś musi pilnować wjazdu. Łotewski wywiad trąbi dziś od rana, że Moskwa szykuje działania hybrydowe przeciwko Polsce i Bałtom, a w odpowiedzi my budujemy logistykę na orbicie.
Patrzę na ten wylany przed chwilą beton przed główną halą. Jest zwykły, przemysłowy, pyli przy każdym podmuchu powietrza. Nie ma tu tłumu inżynierów, nie widać wojskowych transporterów, brakuje jakiegokolwiek poruszenia. Jest tylko upał i samotny człowiek w za dużej, błękitnej koszuli, który opiera się o rurkę szlabanu. Suwerenność kontynentu na poziomie gruntu pachnie stopioną smołą. Przestrzeń zawsze narzuca swoje prawa. Możesz nazwać się centrum bezpieczeństwa satelitarnego, ale ostatecznie zajmujesz przestrzeń i stajesz się tylko kolejnym najemcą magazynu pod Rzeszowem.
Pierwszy transport na orbitę
Jutro rano, w czwartek punktualnie o ósmej trzydzieści, pod ten sam wjazd podjedzie zwykły dostawczak z szarą plandeką. Przywiezie im pierwsze serwery, a może po prostu biurka i napełnione butle do dystrybutora z wodą. Kierowca wysiądzie na nagrzany beton, podejdzie do budki z papierami w dłoni i usłyszy, że nie ma go na liście awizacyjnej w systemie podwójnego zastosowania.
Będzie musiał wycofać. Próbując zawrócić na wąskim podjeździe, zablokuje rondo na strefie przemysłowej na dobre pół godziny. Wda się w szorstką kłótnię ze strażnikiem przez opuszczoną szybę. Żadna logistyka orbitalna nie ruszy, dopóki tych dwóch ludzi na dole, na popękanym asfalcie, nie ustali, kto komu ma podbić kwit. Wielkie kosmiczne strategie zawsze zderzają się z lokalną frekwencją i z tym, czy człowiek na portierni zdecyduje się podnieść kawałek plastiku.
