W Kotce, fińskim porcie nad Zatoką Fińską, monitoring uchwycił dorosłego rysia wylegującego się na trawie w pełnym słońcu. YLE News podkreśla, że spotkania z tym gatunkiem, jeszcze dekadę temu ekstremalnie rzadkie, stają się coraz częstsze wraz z odbudową populacji po ochronie wprowadzonej w 1973 roku.
Nikt się specjalnie nie zdziwi, jeśli w ciągu najbliższych 2–3 tygodni fińskie gminy w pasie przybrzeżnym Kymenlaakso zaczną przyjmować pierwsze wnioski o utworzenie „stref spokojnego sąsiedztwa z rysiem”. Mechanizm jest stary i dobrze znany: gdy zwierzę przekracza próg widoczności, państwo nie może już udawać, że go nie ma. Zamiast standardowych tablic zakazujących zbliżania się, tym razem wszystko wskazuje na to, że władze wybiorą drogę fińską — stworzą procedurę, która zamienia incydent w produkt. Aplikacja do zgłaszania obserwacji, warsztaty dla mieszkańców i certyfikowane trasy widokowe powstaną nie dlatego, że ktoś tego chce, lecz dlatego, że biurokracja musi mieć zdanie.
Efekt będzie zaskakująco pozytywny. To samo widzieliśmy przy powrocie bobra w południowej Szwecji na początku lat dwutysięcznych — pozornie uciążliwy gatunek stał się magnesem dla cichej, wysokiej klasy turystyki. Fińskie wsie, od lat tracące młodych, mogą nagle zyskać powód, by zostać. Ryś nie rozwiąże kryzysu demograficznego, ale to rzecz nie całkiem bez znaczenia dla człowieka, który chce mieszkać tam, gdzie jeszcze coś żyje poza nim samym.
