Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie unieważnił uchwałę Rady Miasta wprowadzającą całoroczny zakaz odpalania fajerwerków. Mieszkańcy mogą teraz legalnie używać petard i rac przez cały rok, a nie tylko w sylwestra. Radni tłumaczyli się dobrem zwierząt i hałasem, sąd uznał jednak, że przekroczyli granice swoich kompetencji.

To samo widzieliśmy w 2011 roku, gdy gdański sąd uchylił miejski zakaz spożywania alkoholu w parkach. Zamiast odetchnąć, ministerstwo wysłało okólnik. Trudno wykluczyć, że w ciągu tygodnia MSWiA rozesle do wszystkich wojewodów i prezydentów miast pismo nakazujące wstrzymanie podobnych uchwał do czasu „ujednolicenia standardów”. Biurokracja nie znosi pustki regulacyjnej. Zamiast wolności dostaniemy nowe formularze zgłoszeniowe i obowiązek raportowania każdego większego odpalenia.

Rzecz nie jest całkiem bez znaczenia dla straży miejskich. Będą musiały nagle udowadniać, że petarda była „nadmiernie uciążliwa”, zamiast powoływać się na prosty zakaz. Historia lubi się rymować, a instytucje odgrywają ten sam scenariusz z miną ludzi, którzy właśnie wynaleźli prawo.