Cztery szpitale wojewódzkie na Śląsku, w tym częstochowska Parkitka, balansują na granicy wypłacalności. Koszty działalności rosną szybciej niż przychody z NFZ, a zarządy szukają oszczędności wszędzie — łącznie z łączeniem oddziałów, które brzmi jak decyzja medyczna, a jest uchwałą organu prowadzącego. Organem prowadzącym jest sejmik województwa śląskiego.
I tu procedura zaczyna pracować. Reorganizacja szpitala wojewódzkiego wymaga uchwały sejmiku, poprzedzonej opinią rady społecznej placówki, zaopiniowanej przez właściwy oddział NFZ, zgłoszonej do rejestru podmiotów leczniczych. Każdy z tych etapów ma ustawowy termin — i każdy z tych terminów oznacza, że decyzja podjęta dziś wejdzie w życie najwcześniej za kilka tygodni, gdy konto szpitala będzie o kilka tygodni biedniejsze. Całkiem prawdopodobne, że w ciągu dwóch, trzech tygodni co najmniej jeden z zarządów złoży do sejmiku wniosek o pilne zwołanie sesji nadzwyczajnej — z formalnym uzasadnieniem o „zagrożeniu ciągłości udzielania świadczeń” — a sejmik, zgodnie z regulaminem, wyznaczy termin sesji w ciągu czternastu dni.
Mikro-sygnał: prasowe doniesienia o kryzysie płynności zwykle poprzedzają wnioski formalne o dwa do trzech tygodni. Szpital, który mówi głośno o problemie, zazwyczaj już cicho złożył papiery. Formularz jest już na biurku — czeka tylko na właściwy nagłówek.
