Wszystko wskazuje na to, że jeszcze przed końcem przyszłego tygodnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówi wydania licencji eksportowej na kluczowy kontrakt na drony bojowe. Jak podaje RMF24, Polska ma szansę przekroczyć w tym roku miliard euro eksportu, ale główny odbiorca z Zatoki Perskiej może nagle wypaść z harmonogramu.

Decyzję podejmie dyrektor departamentu kontroli, który w 1993 roku współzałożył firmę konsultingową z obecnym prezesem producenta dronów. Panowie rozstali się w atmosferze wzajemnych oskarżeń przy podziale zysków z pierwszej prywatyzacji zakładów wojskowych. Od tamtej pory nie zamienili słowa. Teraz ten sam urzędnik ma podpisać blokadę eksportu, powołując się na niejasny przepis o końcowym przeznaczeniu komponentów.

Nikogo nie zdziwi, jeśli w uzasadnieniu pojawi się zdanie o ryzyku naruszenia embarga – dokładnie ten sam argument, którego w 1998 roku obaj używali, by wygrać przetarg na dostawy dla Polskich Sił Zbrojnych.