Z głębokim żalem zawiadamiamy o nadchodzącym zgonie Obwieszczenia Normalności – formatu wypowiedzi publicznej, który przez ponad ćwierć wieku kształtował zbiorowe wyobrażenie o bezpieczeństwie technologicznym. Pacjent jeszcze oddycha, z laboratoriów wciąż napływają oznaki życia, jednak rokowania są już przesądzone. Zgon nastąpi do końca 2026 roku.

Obwieszczenie Normalności przyszło na świat pod koniec XX stulecia, kiedy fale radiowe zaczęły na stałe przenikać codzienność, a wraz z nimi – podskórny lęk przed niewidzialnym zagrożeniem. Pierwsze telefony komórkowe, stacje bazowe, a potem kolejne generacje sieci bezprzewodowych domagały się legitymizacji, którą mógł dać tylko bezstronny pomiar. Format ten narodził się z obietnicy, że sucha liczba uleczy zbiorową nerwicę: okresowe raporty instytutów, obwieszczające, że wartości natężeń pól są „wielokrotnie poniżej dopuszczalnych norm”, miały raz na zawsze usunąć niepokój ze słownika debaty publicznej. Założeniem nośnym była wiara w informacyjną naturę strachu – przekonanie, że wystarczy dostarczyć obywatelom dowodów, by lęk zniknął.

To założenie było fundamentem i jednocześnie wrodzoną wadą serca. Każde kolejne wydanie Obwieszczenia Normalności – każdy raport, każdy komunikat o treści „nie stwierdzono przekroczeń” – działało jak rytuał, który powtarzany zbyt często zaczyna obnażać własną funkcję: nie usuwa lęku, lecz potwierdza, że jest on na tyle realny, by wymagał ciągłego mierzenia. Formuła „nie macie podstaw do niepokoju” niepostrzeżenie przeobraziła się w wiadomość: „niepokój jest tematem na tyle poważnym, że poświęcamy mu publiczne środki”. Wewnętrzna sprzeczność – próba uzdrawiania poprzez przypominanie o chorobie – okazała się nieuleczalna. Obwieszczenie Normalności umiera od środka, rozsadzane przez własny mechanizm.

Dziś, w poniedziałek 6 lipca 2026 roku, pacjent wciąż daje oznaki życia. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska opublikował komunikat o wynikach badań poziomów pola elektromagnetycznego w Polsce w 2025 roku. Obejmuje on całe spektrum: od radiofonii, przez sieci od 2G do 5G, po urządzenia Wi-Fi. Wnioski brzmią znajomo – średnie wartości są bezpieczne, a normy pozostają odległym horyzontem. To już jednak tylko echo. Komunikat ginie w strumieniu powiadomień, nikt nie zatrzymuje na nim wzroku. Społeczeństwo dawno przestało pytać instytuty o zgodę na swój niepokój; lęk znalazł inne kanały i nie potrzebuje już autoryzacji pomiarem.

Przewidywany czas zgonu: koniec 2026 roku. Ostatnie raporty przebrzmią w grudniowym szumie medialnym i nikt nie zauważy, kiedy zamilkną na dobre.

Obwieszczenie Normalności pozostawia w żałobie krajowe agendy pomiarowe, regulatorów rynku telekomunikacyjnego oraz działy społecznej odpowiedzialności biznesu – wszystkich, którzy w rytualnym komunikacie widzieli tarczę przed społeczną nieufnością. Osieraca również samą ideę, że ekspercka pewność może położyć kres zbiorowemu lękowi. Na osieroconą scenę debaty wkroczy zdecentralizowana plotka, która nie potrzebuje normy ani certyfikatu, by uwiarygodnić zagrożenie.