26 czerwca kapitan Ibrahim Traoré ogłosił w Ouagadougou zerwanie stosunków dyplomatycznych z Francją. Dwa i pół tysiąca Francuzów traci dostęp do usług konsularnych, a personel ambasady jest repatriowany.

Nikt się specjalnie nie zdziwi, jeśli w ciągu tygodnia okaże się, że ten gest jest wierną powtórką z 1983 roku. Wtedy Thomas Sankara podobnym ruchem scalił naród wokół projektu suwerenności. Mechanizm jest prosty i już sprawdzony: gdy znika francuski parasol, junta musi szybko pokazać coś własnego. Najłatwiej zrobić to razem z sąsiadami. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach liderzy Burkina Faso, Mali i Nigru ogłoszą wspólny fundusz rozwoju Sahelu, finansowany z lokalnych zasobów i nowych partnerstw. Kilka konkretnych projektów irygacyjnych i szkoleniowych ruszy bez paryskich warunków. Dla rolników nad Nigrem będzie to umiarkowanie dobra wiadomość. Historia tym razem nie musi skończyć się wyłącznie stratami.