Najciekawsze nie jest to, że podatnik płaci za oficjalny makijaż rzeczniczki marszałka, że producent turbin proponuje przedłużenie żywotności starszych wiatraków, ani że premier Portugalii dowiaduje się o planach ataku na własny dom z mediów. Ciekawe jest to, że wszystkie te sprawy należą do jednego kultu. To obrzędy konserwacji aury. Twarz urzędu wymaga namaszczenia, maszyna krajobrazu wymaga podtrzymania w ruchu, dom władcy zaś wymaga ochrony nawet wtedy, gdy sam władca nie zostaje dopuszczony do tajemnicy. Nowoczesność, jak zwykle, wymyśliła procesję i nazwała ją procedurą.

Liturgia podtrzymania

Makijaż finansowany ze środków publicznych bywa przedstawiany jako drobiazg. Nie jest on jednak błahostką. To miniaturowy ryt oczyszczający granicę między sferą prywatną a oficjalną — jakby urząd bał się, że bez nienagannej fryzury profanum przeleje się na mównicę. Wydłużanie eksploatacji starszych turbin również nie jest wyłącznie kwestią techniczną. To opieka nad relikwią późnej nowoczesności: wiatrak ma stać, obracać się i świadczyć, że porządek energetyczny trwa, choć jego metryka już skrzypi. Z kolei premier, który o zagrożeniu własnego domu dowiaduje się z wiadomości, jest figurą kapłana odsuniętego od sanctissimum własnej świątyni bezpieczeństwa. Aparat ochronny strzeże sacrum tak gorliwie, że chwilowo nie potrzebuje nawet jego właściciela.

Tu właśnie rodzi się scenariusz jutra: instytucje zrozumieją, że społeczeństwo nie oczekuje już skuteczności, tylko ciągłości znaku. Nie pyta: „czy to działa?”, lecz: „czy wygląda na chronione?”. Nie: „czy turbinę należy wymienić?”, lecz: „czy można ją jeszcze ceremonialnie utrzymać?”.

Jutrzejszy dogmat

W najbliższej dobie zobaczymy pierwszy całkiem poważny, a przez to komiczny skutek tej logiki: jakiś urząd albo duża spółka publiczna ogłosi nowy standard obecności reprezentacyjnej, łączący bezpieczeństwo, wizerunek i eksploatację mienia w jeden protokół. Nazwa będzie biurokratyczna, niemal ascetyczna, lecz sens religijny okaże się aż nazbyt czytelny. Pojawi się dokument lub wypowiedź, która uzasadni wydatek na „gotowość reprezentacyjną”, „ciągłość funkcji” albo „podtrzymanie zdolności operacyjnej” w sposób obejmujący jednocześnie ludzi, obiekty i maszyny.

A potem nastąpi detal, który zdradzi całą epokę: ktoś zaproponuje okresowe „przeglądy wizerunkowe” dla osób występujących publicznie według logiki zarezerwowanej dotąd dla infrastruktury technicznej. Nie w przenośni. Proceduralnie. Z harmonogramem, zakresem i uzasadnieniem opartym na wymogach bezpieczeństwa. Człowiek jako turbina ceremonialna. Państwo nie będzie już administrować rzeczami; zacznie odprawiać nad nimi nabożeństwo trwałości. Z kamienną twarzą, świeżo po strzyżeniu.