Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia zawiodła pierwotne oczekiwania z powodu dziurawej ustawy. Teraz, w oczekiwaniu na nowe przepisy, samorządowcy próbują ustalić, czym ten zbiór miast ma się w ogóle zająć. Ponieważ czterdziestu burmistrzów rzadko potrafi dojść do porozumienia przy jednym stole, uciekną w technologię. Decyzję zrzucą na algorytm badający ruch pasażerski, automatyzując w ten sposób polityczną odpowiedzialność.

W czwartek, 30 lipca 2026 roku, mieszkańcy obrzeży przejmą tę wiarę w pomiar. Na przystankach między Bytomiem a Radzionkowem ustawi się łącznie trzysta osób. Zwykli ludzie, dawni związkowcy, emeryci z kopalni. Przez cztery godziny będą jeździć w tę i z powrotem najgorszą linią w regionie, metodycznie odbijając karty miejskie.

Cyfrowy miernik zanotuje bezprecedensowy skok potoków pasażerskich. Proceduralny automat, w który nikt już nie ingeruje, sam uruchomi zablokowane dotąd środki i wyśle na trasę piętnaście przegubowych wozów. Metropolia wreszcie zadziała dla pasażera, bo tłum fizycznie dociąży system, który miał ułatwić urzędnikom zarządzanie.