Dzięki 1,7 mln zł z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej spółka SmartPack z Pionek kupiła roboty paletyzujące, automaty do klejenia okładek i sprzęt do zgrzewania ultradźwiękowego. Produkcja segregatorów skoczyła z 20 do 36 tysięcy na dwie zmiany, a eksport marek Swissee, Smartfile i Easy ruszył na wymagające rynki niemieckojęzyczne. Prezes Mizerski gładko opowiada dziś o „mapie drogowej” do Przemysłu 4.0 i 30 milionach wyprodukowanych pudełek.

Patrzcie państwo. W ciągu dnia lub dwóch PARP najprawdopodobniej uzna ten projekt za flagowy i uruchomi szybką ścieżkę dla podobnych wniosków z sześciu województw. Przerabialiśmy to już w 2009 roku, gdy jeden zakład z Podlasia dostał pierwsze unijne roboty – po miesiącu cała agencja zaczęła traktować automatyzację jak priorytet, a nie tylko dodatek do sprawozdania. Tym razem promocyjny spektakl ma szansę nie skończyć się wyłącznie na folderach.

Rzecz nie całkiem bez znaczenia. Kilka innych firm z regionu, które od miesięcy odkładały inwestycje, nagle zobaczy, że jednak się da. Władza i pieniądz potrzebują czasem tego jednego, dobrze opowiedzianego sukcesu, by wreszcie przestać udawać, że procedury są ważniejsze niż namacalny efekt.