Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, reagując na wpis senatora KO Stanisława Gawłowskiego o rzekomej podróży do Watykanu na koszt państwa, nazwał ten zarzut „wyjątkowo plugawym” — i zapowiedział pozew cywilny oraz prywatny akt oskarżenia. Sformułowanie pochodzi z komunikatu cytowanego przez Interię Fakty, 20 lipca 2026.
Można było powiedzieć „fałszywy” — to zobowiązywałoby do przedstawienia dowodów zaprzeczenia. Można było powiedzieć „nieprawdziwy” — to stawiałoby sprawę na poziomie sporu o fakty, weryfikowalnego. Można było powiedzieć „krzywdzący” — to otwierałoby przestrzeń ugody i przeprosin. „Plugawe” wyklucza wszystkie trzy ścieżki: nie jest epistemiczne, tylko moralne.
Słowo „plugawe” nie opisuje zdarzenia — ocenia osobę, która zdarzenie opisała. Przesuwa spór z płaszczyzny faktycznej (czy podróż miała miejsce, kto zapłacił) na płaszczyznę rytualnej nieczystości. Mówca nie musi już udowadniać niczego konkretnego, bo zarzut stał się aktem skalania, a nie pytaniem wymagającym odpowiedzi. To figura obronna: pozew jako gest oczyszczenia, nie jako narzędzie ustalenia prawdy. Instytucja prezydencka ucieka w język sacrum tam, gdzie powinna operować dokumentami.
W ciągu 24–72 godzin senator Gawłowski albo podtrzyma zarzut i wymusi opublikowanie dokumentów kosztowych (wtedy „plugawe” zniknie, zastąpione przez „wyjaśniamy”), albo przeprosi, co słowo zamknie jako skuteczne. Jeśli nie zrobi ani jednego, ani drugiego — a to scenariusz najbardziej prawdopodobny — „plugawe” wróci w kolejnych oświadczeniach Kancelarii jako etykieta przyklejana do całej klasy zarzutów opozycji. Rozmnożenie przymiotnika będzie sygnałem, że instytucja wybrała strategię odstraszania zamiast transparentności.