Gazeta Współczesna Białystok opisała unikalne zdjęcia Konstantego Kuźmina, przedwojennego fotografa z Gródka. Kadry z okolicznych wsi — twarze, stroje, podwórza — stanowią dziś bezcenny zapis lokalnej tożsamości wschodniego Podlasia. Redakcja słusznie nazywa to podróżą w czasie.

Trudno jednak wykluczyć, że materiały Kuźmina zostaną w najbliższych 48 godzinach odkryte na nowo przez zupełnie innego odbiorcę: międzyresortową komisję ds. inwentaryzacji gwar wschodniosłowiańskich. Potrzebuje ona twardych punktów odniesienia do wyznaczania granic językowych, a twarze na fotografiach — opatrzone imionami i nazwiskami — mogą posłużyć jako dowód pierwotnego zasięgu gwary. Komisja, powołana pół roku temu przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, dotąd bazowała wyłącznie na nagraniach audio z lat siedemdziesiątych.

Wszystko wskazuje na to, że w piątek rano na stronach rządowych ukaże się komunikat o włączeniu archiwum Kuźmina do krajowego zasobu etnolingwistycznego. Historyczka z komisji zwróci się do rodziny fotografa z prośbą o uzupełnienie metadanych w języku chachłackim. Urzędowa anotacja gwarą stanie się wymogiem formalnym przed jakąkolwiek publiczną digitalizacją kolejnych klisz.