Sejmik województwa, rozochocony rankingiem najlepszych miodów, postanowił działać. Złożono wniosek o dofinansowanie z funduszy UE na projekt „Czysty lot — certyfikacja pszczół”. Ma on wprowadzić jednolitą procedurę weryfikacji autentyczności każdego owada. Od przyszłego sezonu pasieki będą składać deklarację zgodności, a każda rodzina pszczela otrzyma swój kod QR.

Urząd marszałkowski przygotowuje już formularz Psz/2 — w rubryce 44 wpisuje się odległość od lipy. Niebawem pojawi się wymóg monitoringu lotu. Drony skontrolują trasy pszczół, a osobniki podejrzane o zbieranie nektaru z niecertyfikowanych kwiatów zostaną wycofane z produkcji. Specjaliści od pszczelarskiego prawa administracyjnego prognozują, że za dwa lata nie sprzeda się miodu bez notarialnego poświadczenia, iż pszczoła była trzeźwa w trakcie zbiorów.

W gruncie rzeczy chodzi o coś poważnego. Zaufanie konsumentów do produktów regionalnych jest fundamentem rynku — gdy zniknie ostatni pszczelarz amator, pozostanie miód z koncentratu i certyfikat z hologramem. Póki co miód nie potrzebuje jeszcze paragonu za nektar.