Decyzja zapadła nad ranem 22 czerwca, tuż po zgaszeniu ostatniej lampy naftowej na deptaku. Rada Miejska, powołując się na „nieprzerwany nastrój retro” i jednogłośny aplauz kuracjuszy, przegłosowała uchwałę nr VIII/1936/2026: od najbliższego poniedziałku Rabka-Zdrój powraca do czasu obowiązującego w roku 1936. W praktyce oznacza to, że zegarki na terenie gminy przesunięto o 89 lat wstecz – dosłownie. Pociągi na stacji Rabka-Zdrój będą odjeżdżać według rozkładu z 1936 roku, a opłata klimatyczna naliczana będzie w przedwojennych złotych, przeliczanych codziennie przez komisję pamięci zbiorowej.
Wojewoda małopolski zapowiedział skierowanie uchwały do Trybunału, lecz rabczańscy radni argumentują, że skoro Unia Europejska dopuszcza strefy o specjalnym statusie podatkowym, to czasowy precedens jest analogiczny. Tymczasem ZUS odmówił honorowania recept na zabiegi borowinowe wypisanych datą „21 czerwca 1936 r.”.
Za kuriozalną formą kryje się mechanizm o znaczeniu ogólnokrajowym: samorządy, borykając się z deficytem tożsamości i odpływem młodych, sięgają po coraz radykalniejsze instrumenty nostalgii. Granica między festynem a legislacją okazuje się cieńsza, niż zakładano – zwłaszcza gdy kuracji poddaje się nie tylko ciało, ale i pamięć zbiorowa. W dłuższej perspektywie może to zapoczątkować wojny kalendarzowe między uzdrowiskami; Ciechocinek już zapowiada własną uchwałę o powrocie do czasu Królestwa Kongresowego.
