Pani Marta, 28-latka z Katowic, dostała od gminy wezwanie do płacenia prawie 4 tysięcy złotych miesięcznie za pobyt matki w domu pomocy społecznej. Matka, z którą nie miała kontaktu przez lata, trafiła do placówki na koszt publiczny. Ustawa o pomocy społecznej nakłada obowiązek alimentacyjny na pełnoletnich zstępnych — bez względu na historię relacji. Gmina stosuje przepis; przepis nie pyta o historię.

Mechanika jest tu czytelna. Decyzja administracyjna o odpłatności przechodzi przez kilka biurek, a każde z nich wykonuje swoją część procedury bez oglądu na całość: pracownik socjalny ustala dochód, inny urzędnik przelicza składkę, kierownik podpisuje decyzję. Żadne z tych biurek nie ma rubryki na „piekło gotowane przez matkę przez dwadzieścia lat”. Takich rubryk w formularzach nie przewidziano. Całkiem prawdopodobne, że w ciągu tygodnia sprawa trafi do ogólnopolskiej debaty o nowelizacji ustawy — i że jakiś poseł złoży interpelację z żądaniem wprowadzenia „kryterium historii relacji” jako przesłanki umorzenia należności. Formularz do wypełnienia przez gminę będzie miał siedem stron.