Policjanci z Mysłowic ustalili 218 transportów zużytych gaśnic, które trafiły do Polski z Włoch i Norwegii. Łączna masa odpadów poprzemysłowych to 3 tysiące ton. Postępowanie dotyczy nielegalnego przewozu i składowania, a nitki śledztwa łączą kilka europejskich podmiotów.
Kluczowy sygnał nie znajduje się w samym zarzucie, lecz w liczbie 218 — to ona daje służbom skalę, którą można przełożyć na administracyjne narzędzie. W ciągu 2–3 tygodni rządowy projekt nowelizacji ustawy o odpadach otrzyma poprawkę tworzącą jawny rejestr przewoźników transgranicznych z oceną ryzyka. Dla formalności zostanie nazwany „pakietem antygaśniczym”.
Baza danych nie zatrzyma ani jednej ciężarówki, ale przesunie odpowiedzialność za kontrolę z policji na urzędników. Materiał dowodowy ze śląskiej sprawy zostanie wskazany jako ratio legis przepisów, które w uzasadnieniu po raz pierwszy powołają statystykę interwencji wobec zużytych środków gaśniczych. Przestępcy udowodnią, że polskie prawo odpadowe ma luki, które należy załatać — ich ciężarówki posłużą za argument, zanim ktokolwiek zdąży postawić wyrok.
