Policja w Rzeszowie prowadzi dochodzenie w sprawie znęcania się nad psem — nagranie z „radioaktywnym jedzeniem” z odpadów kuchennych i chemikaliów pojawiło się w internecie w kwietniu. Sygnały z dochodzenia wskazują, że użyte substancje nie są przypadkową mieszanką gospodarczą. Ich skład odpowiada odczynnikom laboratoryjnym, które od dekad nie powinny znajdować się w obrocie domowym.

Bardzo możliwe, że sprawca okaże się byłym pracownikiem Zakładów Tworzyw Sztucznych w Rzeszowie, sprywatyzowanych w 1995 roku i zamkniętych dwa lata później. Inwentaryzacja odczynników po bankructwie była pobieżna — część magazynów opieczętowano bez opróżniania. Ktoś, kto zachował fizyczny dostęp, miał go przez dekady. Motyw nie będzie sadystyczny, lecz osobisty: zatarg sąsiedzki lub zemsta na byłym pracodawcy, któremu chemik przypisuje utratę dorobku życia.

W ciągu doby od zatrzymania sprawa przejdzie z prokuratury rejonowej na szczebel wojewódzki, a NIK otrzyma wniosek o kontrolę archiwów prywatyzacyjnych Agencji Rozwoju Przemysłu. Pytanie, ile podobnych składów chemikaliów przetrwało w miastach średniej wielkości od lat 90., padnie publicznie — i nie zniknie przed poniedziałkowymi wydaniami gazet.