Stolica Apostolska określiła konsekrację czterech biskupów Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X mianem „czynu o naturze schizmatyckiej” — i w tej samej chwili ogłosiła ekskomunikę uczestników ceremonii. Sformułowanie przytacza naTemat, powołując się na komunikat Watykanu wydany dzień po uroczystości. Leon XIV podpisał się pod całością.
Można było napisać „nieposłuszny”, „niekanoniczny” albo „nieregularny”. „Nieposłuszny” zostawiałby furtkę dyscyplinarną — sprawę wewnętrzną do naprawienia. „Niekanoniczny” sugerowałby błąd proceduralny, który można skorygować kolejnym aktem. „Nieregularny” to język zarządczy, zakładający możliwość regularyzacji. Każde z tych słów zakłada ciągłość rozmowy. „Schizmatycki” tej ciągłości nie zakłada.
Wybór terminu „schizmatycki” robi za instytucję precyzyjną robotę klasyfikacyjną: przenosi sprawę z rejestru dyscypliny w rejestr eklezjologii. Bractwo przestaje być grupą oporną, a staje się grupą poza Kościołem — przynajmniej w tym akcie. Ekskomunika jest wówczas nie karą, lecz stwierdzeniem faktu. Watykan nie grozi, nie negocjuje, nie ostrzega. Opisuje. To język, który zamraża, nie mobilizuje — i który uniemożliwia rozmówcy twierdzenie, że „coś można jeszcze ustalić”.
W ciągu 24–72 godzin słowo „schizmatycki” pojawi się w polskich mediach katolickich i konserwatywnych jako przedmiot sporu — czy kwalifikacja jest słuszna, czy nadmierna. Środowiska sympatyzujące z Bractwem będą kwestionować właśnie ten termin, nie decyzję o ekskomunice jako takiej. Jeśli Watykan nie wycofa ani nie zmodyfikuje komunikatu, słowo skostnieje jako precedens i wróci przy każdym kolejnym przypadku nieposłuszeństwa wobec Soboru. Jeśli pojawi się watyykańskie sprostowanie lub „wyjaśnienie kontekstu” — diagnoza będzie odwrotna: instytucja przeliczyła siłę słowa.