Władze Czeladzi ogłosiły w ten poniedziałek powstanie Strefy Kultury na zaniedbanych terenach po kopalni Saturn. Projekt zakłada osiedle bez samochodów, przecięte zielonymi korytarzami – przestrzeń, którą burmistrz Zbigniew Szaleniec nazywa nową wizytówką zagłębiowskiego miasta.

W ciągu najbliższych 48 godzin urzędy w Sosnowcu i Będzinie opublikują własne plany podobnych inwestycji – nie dlatego, że ktoś je do tego zmusił, lecz dlatego, że żadna gmina nie chce zostać ostatnią, która nie ma swojego postindustrialnego parku bez aut. To klasyczna kaskada aspiracji: gdy jedna miejscowość pokazuje, że da się zamienić ruinę w atut, pozostałe zaczynają gorączkowo szukać własnych Saturnów, zanim zabraknie środków z unijnej puli na rewitalizację.

Tłum samorządów zawsze reaguje szybciej na gest sąsiada niż na ministerialny program. Czeladź rzuciła iskrę – pożaru nie trzeba będzie długo czekać.