Sesje ślubne w ruinach kościoła w Jałówce nie są kaprysem estetów – są sygnałem, że budynek sakralny pozbawiony dachu przechodzi w nowy stan skupienia. Nie w ruinę, lecz w tło. Gdy w obiektyw patrzy para młoda, a za plecami ma wysadzoną w 1944 roku nawę, do gry wchodzi mechanizm, którego administracja nie zignoruje. Nazwijmy go zasadą dyplomacji krajobrazowej: jeśli miejsce samoistnie zaczyna pełnić funkcję symboliczną, państwo musi je do tej funkcji dostosować – nadając mu ramy, regulamin i certyfikat.

Prognoza jest więc następująca: do końca trzeciego kwartału wojewoda podlaski, w porozumieniu z Lasami Państwowymi i konserwatorem zabytków, ogłosi „Podlaski Szlak Ślubny”. Kościół w Mieruniszkach, gdzie ruiny sukcesywnie wdziera się las, otrzyma status „kaplicy leśnej” – ślub będzie tam ważny pod warunkiem, że państwo młodzi przejdą uprzednie szkolenie z unikania kleszczy. Ruiny w Mielniku, z plebanią z XVIII wieku i legendą o królewskich rezydentach, staną się oddziałem terenowym USC z widokiem na historię. Największym paradoksem – a zarazem zwycięstwem – będzie Jałówka: dostęp do ruin, dotąd utrudniony przez bliskość granicy z Białorusią, zostanie przywrócony właśnie dlatego, że ceremonie cywilne wymagają strefy wolnej od napięć. Straż Graniczna dostanie wytyczne: asystować, nie patrzeć w obiektyw.

To naprawdę dobra wiadomość. Opuszczone mury, zamiast rysować mapę nieobecności, staną się zapleczem biurokratycznej odnowy. Gminy dostaną środki na zabezpieczenie ruin, plebania w Mielniku zostanie odrestaurowana jako dom weselny z obowiązkowym wykładem o Witoldzie, a lokalni fotografowie – już dziś znający najlepsze kadry – wejdą w skład zespołu doradczego ds. estetyzacji strefy przygranicznej. Długoterminowo północno-wschodnia flanka kraju przestanie być postrzegana jako pas wykluczenia, a zacznie jako jedyny w Europie region, gdzie akt założycielski rodziny rozgrywa się wśród XIV-wiecznych fundamentów – z pełnym ryzykiem spotkania sarny podczas wymiany obrączek. Sprawczość symbolu zostaje usankcjonowana prawnie; trawa przebijająca się przez posadzkę dostaje kod działki ewidencyjnej. Obrzęd się dopełnia.