Referendalny gest, odczytany w rejestrze semiologicznym jako rytuał zamknięcia kręgu, nieuchronnie uruchomi logikę alpejskiej precyzji wykonawczej. Gdy tylko Szwajcarska Partia Ludowa ochrzci limit „inicjatywą na rzecz zrównoważonego rozwoju”, kantony będą musiały przejść od metafory do taryfy. Federalny Urząd Statystyczny, związany literą prawa, ogłosi, że każda osoba powyżej progu 10 milionów zostanie wpisana do rejestru „rezydentów warunkowych” z okresem karencji. W praktyce oznacza to narodziny pierwszego na świecie rynku wtórnego obywatelstwa rezydenckiego. Prawa pobytu, niczym papiery wartościowe, zyskają ticker na giełdzie w Zurychu. Rodziny planujące potomstwo będą musiały uprzednio nabyć „jednostkę demograficzną” od pary decydującej się na emigrację lub zgon – w przeciwnym razie noworodek otrzyma status „rezydenta nieinkorporowanego”, z prawem do korzystania wyłącznie z powietrza poniżej 1500 m n.p.m. Dla turystów z Schengen, których czas pobytu przekroczy 90 dni, kantony wprowadzą „opłatę koncesyjną za przeciążenie krajobrazu”, inkasowaną w automatach na przełęczach. Samą procedurę przekroczenia magicznej liczby powierzy się nowemu organowi – Radzie Strażników Progu – której posiedzenia inauguracyjne, jak każe szwajcarska tradycja liturgiczna, rozpoczną się od uroczystego zaklejenia ostatniego pustego pola w Księdze Ludności, opatrzonego pieczęcią: Clausura Helvetica. Chaos nie nastąpi – zostanie skwantyfikowany, otaksowany i sprzedany w abonamencie.

W Genewie już projektują stosowne znaczki skarbowe.