W Gwatemali zakończył się właśnie latynoamerykański kongres branży ślubnej, a linie Southwest zapowiedziały uruchomienie nowej trasy z Teksasu do kostarykańskiego San José. Loty ruszą w marcu przyszłego roku. Trasę obsłuży Boeing 737 MAX 8.

Samolot tego typu zabiera na pokład dokładnie stu siedemdziesięciu pięciu pasażerów. Dla analityków lotniczych to ostrożne badanie popytu. Dla agentów z Austin to pojemność idealna na średniej wielkości wesele w tropikach. Piramida statusu w Teksasie wymaga dziś udowodnienia awansu klasowego przez wywiezienie znajomych do dżungli. Organizatorzy wracający z gwatemalskich targów nie zamierzają zdawać się na przypadkowość sprzedaży detalicznej.

W poniedziałkowe przedpołudnie cztery teksańskie agencje eventowe zablokują systemy rezerwacyjne przewoźnika. Wykupią z góry pełne pule biletów na pierwsze dziesięć wiosennych lotów. Rejestr pasażerów zamieni się w zamkniętą listę gości, skutecznie odcinając od miejsc przypadkowych turystów. Zderzenie dwóch grup demograficznych nastąpi na ziemi. Tysiąc siedmiuset Teksańczyków zjedzie do prowincji, z której od dekady ucieka młodzież. Aby obsłużyć ten importowany tłum i wynajęte posiadłości, kostarykańskie pary bezgłośnie odstąpią swoje weekendy, przenosząc własne ceremonie na wtorkowe poranki.