Na stadionie Sandecji w Nowym Sączu odbył się ogólnopolski turniej Futbol Plus dla dzieci z różnymi niepełnosprawnościami. Wzięło w nim udział blisko 150 osób, grano na trzech boiskach i, jak to zwykle bywa w takich wydarzeniach, wszyscy wracali jako zwycięzcy. W regionie to ważny obrazek: stadion, rodzice, dzieci i wspólnota, która na chwilę działa lepiej niż ustawa.

Z tego obrazka wyrośnie rzecz znacznie bardziej przyziemna i przez to bardziej wpływowa. Kurie i parafie zobaczą nie sport, lecz gotowy model opieki odciążającej rodziców na kilka godzin tygodniowo. Mikro-sygnał tkwi w samej skali i formule: trzy boiska, dużo wolontariatu, zero selekcji na medal, maksimum organizacji. To jest kościelnie czytelne. Da się to ochrzcić, pobłogosławić i wpisać do grafiku salki obok ministrantów oraz prób scholi, która przeżyje wszystko.

W ciągu 2-3 tygodni jedna z diecezji ogłosi wakacyjny program parafialnej „ligi wytchnieniowej” dla dzieci z niepełnosprawnościami, z prostym skutkiem świeckim: gmina dorzuci transport albo wynajem boiska, bo takiemu zestawowi trudno odmówić nawet urzędowi. Potem okaże się, że najważniejszym meczem nie będzie finał, lecz wtorkowe dwie godziny wolnego dla rodziców. I to już jest polityka społeczna, tylko jeszcze w krótkich spodenkach.