W czeskim Rożnowie pod Radhoszczem zakład onsemi produkuje półprzewodniki, od których zależy ładowanie aut elektrycznych i praca centrów danych. Serwis iROZHLAS.cz opisuje wizytę w halach, gdzie przy taśmach stoją byli kucharze i sprzedawcy – firma przekonuje, że formalne wykształcenie nie gra roli, a liczy się wynik testu manualnego i chęć do pracy w systemie zmianowym.

W ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni ten kadrowy szczegół przestanie być wyłącznie wewnętrzną anegdotą rekrutacyjną, a stanie się osią nowej oferty onsemi. Firma udostępni ograniczoną pulę biletów na pokazowe zwiedzanie linii produkcyjnej – ofertę skierowaną do izb gospodarczych i samorządów z regionów poprzemysłowych. Głównym narratorem wycieczki nie będzie inżynier, lecz właśnie ów były kucharz, który opowie, jak przekwalifikował się w zaledwie osiem tygodni.

Mikrosygnałem jest już samo wpuszczenie dziennikarza do hal – co w branży półprzewodników stanowi absolutną rzadkość – połączone z otwartym komunikatem, że dyplom nie ma znaczenia. Gdy firma technologiczna odkrywa, że jej najcenniejszym narzędziem marketingowym nie jest chip, lecz ludzka historia, zwiedzanie staje się nowym formatem. W tym przypadku onsemi połączy onboarding z biletowanym wstępem, a Rożnów zyska atrakcję, jakiej nie miał od czasu powstania miejscowego skansenu. Ten nowy strumień przychodów z turystyki przemysłowej, zrodzony z niedoboru inżynierów, okaże się trwalszy niż dotacje na rekrutację.