W Iași, w pierwszym dniu rekrutacji na Uniwersytet Nauk o Życiu, jako pierwszy zgłosił się 87-letni mieszkaniec miasta, rocznik 1939. Zapisał się na biologię w trybie dziennym i powiedział rzecz zwięzłą, a przez to groźną dla administracji: człowiek nie powinien umrzeć głupi. Dodał jeszcze, że lepiej studiować niż spać. To już prawie formuła liturgiczna dla miasta, które lubi mówić o sobie jako o ognisku kultury.
W ciągu 2–3 tygodni ktoś w rumuńskim szkolnictwie wyższym podniesie rękę i ogłosi tę właściwość. Najpierw sama uczelnia, potem zapewne inna szkoła z Iași albo organizatorzy edukacji senioralnej uruchomią specjalną ścieżkę, zniżkę, stypendium albo cykl zajęć „międzypokoleniowych” dla kandydatów 70+. Mikro-sygnał już jest: nie chodzi o przypadkowy zapis na kurs, tylko o studia dzienne i deklarację, że ważne będzie siedzenie w jednej sali z młodszymi. Instytucje uwielbiają takie relikwie nowoczesności.
Skutek będzie konkretny: jeszcze przed końcem lipca 2026 co najmniej jedna uczelnia w Rumunii otworzy nabór lub program adresowany wprost do seniorów poza istniejącymi uniwersytetami trzeciego wieku, a biuro prasowe nazwie to „włączeniem”, choć w praktyce będzie to walka o symbol, zdjęcie i kilka nowych indeksów. Dobre wieści, rzadkie jak porządny protokół z posiedzenia: kilku samotnych ludzi naprawdę z tego skorzysta.
