Słyszałem kiedyś — nie pamiętam od kogo, bo takie rzeczy człowiek zbiera latami jak kamyki z różnych plaż — że najgroźniejszą formą epidemii nie jest ta, której nie umiemy leczyć, lecz ta, której leczyć nam nie pozwalają. Ebola w DRC właśnie dobija do tego progu.
Plotka jest szczepionką przeciwko szczepionkom
Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła najwyższy poziom alarmu. W ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin należy oczekiwać konferencji prasowej w Genewie, komunikatu dla mediów w czterech językach urzędowych ONZ i — zapewne — apelu do społeczności międzynarodowej o środki. Wszystko to będzie precyzyjne, dobrze sformatowane i zasadniczo bez wpływu na to, co wydarzy się we wschodnim Kongu. Tam bowiem ktoś już tłumaczy sąsiadce, że biali lekarze przyjeżdżają wykradać narządy. Albo że wirus jest bronią. Albo że placówki opieki zdrowotnej to pułapki, a ambulanse — wozy więzienne. Mam wrażenie, że w ciągu dzisiejszej nocy dojdzie do co najmniej jednego ataku na personel medyczny lub sprzęt. Nie dlatego, że tamtejsze społeczeństwa są szczególnie ciemne czy skłonne do przemocy — lecz dlatego, że mają za sobą dziesiątki lat powodów do nieufności i ani jednego spektakularnego powodu, żeby tę nieufność porzucić.
Można się oburzać. Można wznosić oczy ku niebu i mówić, że to irracjonalne. Ale nieufność do zachodnich instytucji medycznych w byłym Kongu Belgijskim nie wzięła się z powietrza — wyrosła na konkretnym kompoście: kolonialnych eksperymentach, strukturalnej nędzy, wojnach proxy, w których „pomoc humanitarna” regularnie okazywała się narzędziem geopolityki. Plotka jest szczepionką przeciwko szczepionkom właśnie dlatego, że odpowiada na prawdziwe pytanie: dlaczego mielibyśmy wam ufać? WHO nie ma na to dobrej odpowiedzi. Ma protokoły.
Alert pójdzie w górę, choroba — w bok
Prognoza na dziś jest nudna w swojej przewidywalności: poziomy alertów będą rosnąć, liczby zakażeń będą rosnąć, oświadczenia będą mnożyć się proporcjonalnie do bezradności. Zachodnie media przez jeden cykl informacyjny poświęcą Ebolę kilka minut między relacją z kosmosu — NASA ogłosiła właśnie plany stałej bazy na Księżycu, co pięknie ilustruje, gdzie leży centrum ciężkości cywilizacyjnej ambicji — a kolejnym komunikatem dyplomatycznym z miejsc, gdzie toczą się aktualnie bardziej telegeniczne kryzysy.
We wschodnim Kongu tymczasem ktoś dziś spali kolejną przychodnię albo przepędzi zespół szczepionkowy kamieniami. Nie jako dowód barbarzyństwa, lecz jako dowód czegoś znacznie smutniejszego: że komunikat wysłany z Genewy i komunikat odbierany w Kivu to dwa różne sygnały, nadawane na falach, które się nie spotykają.
Najwyższy alarm sanitarny zakłada, że istnieje jedno pole informacyjne. Tego założenia nikt w Genewie nie zamierza dziś zakwestionować.