Powrót Yamala na boisko przed meczem otwarcia Hiszpanii to wiadomość sportowa, która interesuje analityków z zupełnie innych powodów. Mistrzostwa Świata 2026 rozgrywane w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie to największe medialne wydarzenie sezonu — i jedyna chwila, gdy rozmowy kuluarowe między delegacjami sportowymi, biznesowymi i dyplomatycznymi odbywają się bez protokołu. Farida Rustamova w rozmowie z „Le Monde” sugeruje, że Putin może być otwarty na negocjacje, choć publicznie temu zaprzecza — co jest standardowym układem: ogłoszenie zawsze jest ostatnim krokiem, nie pierwszym.

Turniej daje zaprzyjaźnionym z Kremlem pośrednikom — prawnikom, oligarchom z podwójnymi paszportami, przedstawicielom państw Zatoki — pretekst do spotkań w miejscach, gdzie kamery skupiają się na murawie, a nie na lożach VIP. Trudno wykluczyć, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni pojawi się przeciek z Ankary lub Dauhy o „nieformalnym kontakcie” między przedstawicielami rosyjskiego i ukraińskiego otoczenia. Nie rozmowa, nie negocjacje — tylko „kontakt”. W dyplomacji to wystarczy, żeby zacząć liczyć dni do czegoś większego.