W następstwie wewnątrzresortowego alertu o potencjalnym zagrożeniu ciszą Wojewódzki Konserwator Zabytków wszczyna procedurę wpisu kompleksu w Brniu do rejestru niematerialnych zabytków ciszy. Podstawą jest art. 7 ustawy o ochronie zabytków w związku z § 2 rozporządzenia o wartościach dźwiękowych krajobrazu. Decyzja otwiera obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania ciszy na środowisko, co w praktyce oznacza, że każdy odwiedzający — według nowego formularza ZC-1 — będzie musiał potwierdzić, że jego obecność nie przekroczy normy emisyjnej 0 dB.
Konsekwencje są natychmiastowe. Gminny Wydział Spraw Audytywnych zyska uprawnienie do odbierania oświadczeń od drzew — jako świadków ciszy — w trybie art. 75 k.p.a. Szacuje się, że doręczenie wezwań stuletnim bukom potrwa do końca kwartału; do tego czasu park pozostanie zamknięty dla petentów bez ważnego certyfikatu. W drugim kroku Rada Gminy przygotuje projekt uchwały o Społecznej Odpowiedzialności Ciszy. Trzy biurka dalej leży już pismo z ministerstwa, które pyta, czy cisza jest zgodna z Krajowym Planem Odbudowy.
Sprawa jest istotna, bo odsłania granicę między ochroną dziedzictwa a administracyjną produkcją niedostępności. Krótko mówiąc, ostatnie ciche miejsce na mapie znika nie przez tłum, ale przez formularz — i to jest prawdziwy mechanizm, który zabiera nam oddech.
