Reportaż „Rest of World” i „Grista” z lipca 2026 roku opisuje przemysł ciężkich ziem rzadkich w Mjanmie jako system, który działa sprawnie właśnie dlatego, że pozostaje niewidoczny. Chińskie spółki wydobywają minerały w autonomicznych strefach kontrolowanych przez etniczne ugrupowania zbrojne; urobek wyjeżdża za granicę na ciężarówkach, miesza się z chińskim surowcem w zakładach przeróbczych i trafia na rynek globalny bez oznaczenia miejsca pochodzenia. Nie istnieją publiczne rejestry koncesji, place górnicze są ściśle strzeżone, a pięć udokumentowanych śmiertelnych osunięć ziemi w ostatnich latach to zdarzenia znane wyłącznie dzięki danym zebranym przez lokalne media, nie zaś przez państwowy nadzór regulacyjny.

Ta architektura niewidzialności ma jedną proceduralną słabość: Unia Europejska i Stany Zjednoczone rozbudowują właśnie mechanizmy należytej staranności w zakresie minerałów krytycznych — mowa o europejskim rozporządzeniu o surowcach krytycznych oraz procedowanym w Kongresie projekcie ustawy o odpowiedzialności w łańcuchach dostaw. Każdy z tych aktów wymaga od importerów udowodnienia, skąd pochodzi towar. Jeśli ślad urywa się na chińskiej granicy — a urywa się tam zawsze — importerzy potrzebują dokumentu, który tę lukę wypełni. Najprawdopodobniej w ciągu najbliższych dwóch do trzech tygodni przynajmniej jedna z europejskich organizacji certyfikujących łańcuchy dostaw ogłosi nowy standard audytowy, obejmujący przetwórstwo w krajach tranzytowych. To natychmiast uczyni stosowny certyfikat najdroższym elementem całej transakcji.

Mechanizm jest tu osobliwie elegancki: im surowsze są wymogi due diligence, tym większą wartość ma zaświadczenie, że ich dopełniono (nawet przy braku możliwości weryfikacji, czy tak było w istocie). Ugrupowania zbrojne w stanach Szan i Kaczin finansują wydobycie. Zachodnie konsorcja certyfikujące będą z kolei finansować poświadczanie, że tego wydobycia nie widać. Robotnik, który zginął pod zwałami ziemi i nie może wrócić do domu w trumnie, pozostaje niewidoczny po obu stronach granicy — tyle że teraz owa niewidzialność zyska swój kod QR.