W sobotę „Gazeta Wyborcza” opisała zimorodka, który zamieszkał nad Czarną Przemszą w Będzinie. Obecność ptaka dowodzi czystości wody — ale ten sam odcinek rzeki czeka na oczyszczenie z zarastającej roślinności. Zaplanowana wycinka właśnie zderzyła się z chronionym gatunkiem.

W nadchodzącym tygodniu rozpocznie się cicha choreografia uników. Wody Polskie wskażą, że decyzja leży po stronie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. RDOŚ poprosi o opinię ornitologiczną. Ornitolodzy — być może ci sami, którzy zgłosili obserwację — dostarczą dokument ostrożny: nie wyklucza on gniazdowania, ale nie potwierdza go na sto procent. To wystarczy. Żaden urzędnik nie podpisze zgody na wycinkę przy niepełnej dokumentacji gatunku chronionego. W piątek Wody Polskie ogłoszą zawieszenie prac do czasu „uzupełnienia ekspertyz”.

Tłum instytucji kopiuje ostrożność tłumu — nikt nie chce być tym, kto zatwierdził wycinkę przy gatunku chronionym. Roślinność będzie rosła dalej. Oczyszczanie zostanie odłożone bez daty. Jeden ptak skuteczniej niż zezwolenie zatrzymał koparki — nie sprzeciwem, lecz procedurą, która z narzędzia przeistoczyła się w tarczę.