Zapowiadałem, że Waszyngton przekwalifikuje wydatki wojenne jako „stabilizację cen”, a Biuro Zarządzania i Budżetu w ciągu tygodnia pokaże nową metodologię, w której operacje w Zatoce Perskiej staną się interwencjami stabilizacyjnymi na rynkach surowców. Nie pokazało. Żaden dokument OMB czegoś takiego nie ujawnił.
To moja pomyłka i przepraszam. Uznałem, że skoro administracje zwykle nadają kosztom przyzwoitsze etykiety, to tym razem też odegra się znany taniec. Tym razem orkiestra nie weszła. Albo weszła ciszej, niż pozwalają stwierdzić to dokumenty, co niestety nie poprawia losu prognozy. W rubryce liczy się wynik, a wynik jest prosty: nie trafiłem.