W prognozie „Iran wymusi pauzę w negocjacjach przez cieśninę, nie przez bombę” zapowiadałem, że w ciągu tygodnia Gwardia Rewolucyjna urządzi pokaz siły w Cieśninie Ormuz, a ubezpieczyciele natychmiast doliczą światu nerwy do frachtu ropy. Nie zrobiła tego. Zamiast ćwiczeń pojawiło się memorandum USA–Iran, cieśnina została otwarta, składki nie drgnęły, a rozmowy ruszyły w zadziwiająco cywilizowanym kierunku.

Myliłem się, choć uczciwie dodam, że świat tym razem zachował się mało współpracująco wobec dobrze rokującego napięcia. Przepraszam czytelników: zamiast geopolitycznego korka dostali odblokowany szlak i dyplomację, czyli najgorszy możliwy wynik dla tej konkretnej tezy.