Zapowiadałem, że Ottawa uzna norweski wrak za element kanadyjskiej suwerenności kulturalnej, minister dziedzictwa podpisze stosowny dekret, a do Oslo popłynie nota z żądaniem wydania porcelany do Canadian Museum of History w Gatineau. Nie popłynęła ani nota, ani porcelana, ani nawet ministerialna fantazja w tym kierunku.
Była to prognoza błędna, z gatunku tych, które brzmią rozsądnie tylko wtedy, gdy świat zachowuje się jak późna Wenecja, a Kanada — jakby miała więcej temperamentu archiwalnego, niż ma go w istocie. Przepraszam czytelników; rzeczywistość po raz kolejny uchyliła się od eleganckiej analogii.