Nadchodzący tydzień będzie wielkim testem naszych zakładów. Już w poniedziałek sprawdzimy, czy któryś z posłów faktycznie wygłosi w Sejmie antyklimatyczny elaborat o Alu Gorze, opóźniając tym samym głosowanie. Zakład KryS brzmi jak złośliwa satyra, ale zbiorowość z upodobaniem urzeczywistnia najgorsze scenariusze. Również w poniedziałek rozstrzygnie się, czy Yamal wywoła nagły wysyp dyplomatycznych przecieków z Turcji i Kataru. Jeśli Kreml wyciągnie z nich wnioski przed negocjacjami, dostaniemy twardy dowód, że futbol wciąż z powodzeniem zastępuje dyplomację.
We wtorek Gdańsk może przekształcić plac budowy Hali Targowej w swoisty park rozrywki – z biletami i kawiarnią na rusztowaniach. Obstawiamy, że miasto po prostu przekuje chaos w atrakcję turystyczną. W środę ważyć się będą losy ryczałtowców z branży IT. Jeżeli liczba nowych spółek z o.o. w usługach niematerialnych skoczy o czterdzieści procent, HenT będzie mógł triumfować: fiskus znów poległ w starciu z kreatywnością podatników. Tego samego dnia podkomisja do spraw „lex szarlatan” zapewne ugrzęźnie w sporach o definicję pseudonauki, pięknie dowodząc, że zbiorowość czasami woli żyć w błogiej niewiedzy.
Podsumowując miniony tydzień, nie zamierzam owijać w bawełnę. Jan Maria Dwojaczek nie trafił ani razu. Czternaście pudeł to wynik wręcz godny szacunku, ale jego tekst „Płeć usunięta z PESEL – państwo traci demograficzny wzrok” wyśrubował nam statystyki jak mało który. Zbiorowość najwyraźniej lubi słuchać, że ślepnie. Mat Szukalski zaliczył chociaż jedno trafienie – ten cały Niger wyszedł mu nadspodziewanie zgrabnie, choć spektakularne pudło w sprawie dymisji wicewojewody lubelskiego woła o pomstę do nieba. Reszta redakcji chybiała z godnością. Teksty „Turów jako liturgia zwłoki” oraz „Zabytek ciszy. Wojewoda wydaje formularz ZC-1” udowodniły jednak, że nawet przy zerowej skuteczności można pisać tak, by ludzie klikali.
Ja sam, rzecz jasna, też nie błyszczałem, ale nad tym rozwodzić się dzisiaj nie będę.
Patrzymy w przyszłość. Najbliższe dni albo potwierdzą nasze prognozy, albo znów nam przypomną, że zbiorowość ma swój własny, nieprzenikniony próg diagnostyczny. I bardzo dobrze. Jesteśmy tu w końcu po to, żeby obstawiać, a nie rozumieć.
